wtorek, 6 października 2015

Jak wygrałam z trądzikiem?

Jak obiecałam, ten wpis dotyczył będzie mojej walki z problemami z cerą. Była ona długa i ciężka. Tak naprawdę nie ma złotego środka, który wyleczy każdy trądzik, należy pamiętać, że są różne przyczyny tej dolegliwości i to, co jednym pomoże, innym może zaszkodzić.
U mnie problemy z cera zaczęły się na początku liceum, wcześniej miałam śliczną, gładką cerę. Początkowo myślałam, że to wina antybiotyków, które w owym czasie przyjmowałam. Niestety po odstawieniu leków, problem dalej został i niestety sama go zaostrzałam wyciskaniem pryszczy. To jest najgorsze co możemy robić, naprawdę przez wyciśnięcie jednego pryszcza pojawi nam się kilka nowych no i oczywiście blizna w tym miejscu.
W tym czasie próbowałam wiele specyfików na trądzik, głównie drogeryjnych, które miały szybko i skutecznie pozbyć się pryszczy i doprowadzić moją twarz do porządku. Oczywiście nic takiego nie nastąpiło. Pamiętajcie, że takie drogeryjne kremy, żele myjące, maski, toniki typowo antytrądzikowe, głównie opierają się na alkoholu, który owszem, wysusza pryszcze, ale to samo robi ze skórą twarzy. A wysuszona skóra twarzy, wydziela więcej sebum doprowadzając do powstawania większej ilości pryszczy! Bardzo ważna jest tutaj delikatna pielęgnacja i nawilżenie.
Niestety, ja dopiero na 2 roku studiów, kiedy kosmetyki drogeryjne i te droższe, apteczne albo nie pomagały, albo pomagały na chwilę, postanowiłam spróbować czegoś innego. Zapomniałam dodać, że po doświadczeniach moich dwóch kuzynek nie miałam zaufania do dermatologów. Postanowiłam wybrać się do ginekologa po tabletki antykoncepcyjne. Pani załamała ręce nad stanem mojej cery, zbadała mnie (ale tylko pod kątem ginekologicznym) i przepisała tabletki, które miały pomóc również na skórę i paznokcie. Niestety po wybraniu 3 opakowań nie zauważyłam żadnej różnicy. A nie, przepraszam, pojawił mi się duży cellulit! Tak więc tabletki poszły w odstawkę i pomyślałam o czymś zdrowszym, zaczęłam brać Skrzypovitę. Tutaj muszę przyznać, że była poprawa, po około 2 tygodniach twarz mi się wygładziła i pryszcze przestały się pojawiać. Niestety po zakończeniu kuracji wszystko wróciło 'do normy'... Skrzypovitę polecam osobom, które mają niewielkie problemy, natomiast na większe zmiany pomaga tylko doraźnie.
Byłam już wtedy naprawdę zrezygnowana tą walką z wiatrakami, stwierdziłam, że skoro i tak nic nie pomaga to po prostu to oleję. Po pierwsze odstawiłam różnego rodzaju garniery i inne cuda. Do demakijażu używałam żelu z biedronki Be Beauty za ok 5 zł :) był on bardzo delikatny i dobrze zmywał makijaż. Na noc miałam krem z Ziaji Kuracja Lipidowa, wrzucę Wam zdjęcia wszystkich kosmetyków. Na dzień pod makijaż stosowałam nawilżająco- matujący krem również z Ziaji, ogólnie lubię kosmetyki z tej serii.
Muszę przyznać, ze po kilku tygodniach już zauważyłam różnicę. Pryszcze wyskakiwały rzadziej i raczej pojedynczo. Zaznaczę, że w tym okresie już nie wyciskałam ich, nie dotykałam też twarzy brudnymi rekami (zawsze przed nałożeniem kremu na buzię używałam antybakteryjengo żelu do rąk) a także twarz wycierałam higienicznymi chusteczkami po myciu. To jest bardzo ważne! Nie stosujcie ręczników, tylko jednorazowe chusteczki albo ręczniki ale papierowe jednorazowego użytku.
Tak jak wspomniałam, pojawiła się poprawa i byłam naprawdę szczęśliwa, do czasu... W okolicach świąt Wielkanocnych tego roku (2015) wszystko się zepsuło. Moja cera zaczęła szaleć, widziałam, że pod skórą tworzą się grudki ale uspokajałam się, że to chwilowe, przez zmianę wody, byłam wtedy na święta w domu, i przez niezdrowe świąteczne jedzenie. Niestety pryszcze tworzyły się przez dłuugi czas, były to podskórne gule, po kilka na każdym z policzków. Wierzcie mi, że tak strasznej twarzy jeszcze nie miałam, wcześniej miałam dużo mniejszych krostek, które jeszcze udawało się ukryć makijażem. Natomiast to po świętach było katastrofą. Zwłaszcza, że miałam prace, która polegała na kontakcie z ludźmi i wygląd był tutaj bardzo ważny.
I tu, paradoksalnie, zaczyna się początek końca mojego problemu z trądzikiem :) Przeglądając Internet natknęłam się na artykuł o dobroczynnym wpływie mleka na skórę. Postanowiłam spróbować, co miałam do stracenia? Tak więc kupiłam zwykłe kartonowe mleko, 2,5%. Codziennie rano i wieczorem namoczonym wacikiem przecierałam całą twarz. Na pryszcze pomogło średnio ale na wągry i przetłuszczanie twarzy jest świetne!
Postanowiłam pójść krok dalej i pozbyć się... wody! Przestałam myć twarz w wodzie. Naprawdę. Kupiłam sobie mleczko do demakijażu z Ziaji i płyn micelarny z Bielendy. I to był strzał w dziesiątkę!
Te grudki, które jeszcze miałam wyleczyłam maścią zakupioną w aptece akneroxid 5, kosztuje ok 20 zł (albo mniej) i jest naprawdę rewelacyjna, potrafi zaleczyć pryszcza w jedną noc.
Żeby nie było tak chaotycznie; spróbujcie zrezygnować z wody, jeśli się malujecie to warto zakupić mleczko do demakijażu, wykonać nim demakijaż i oczyścić twarz płynem micelarnym. Polecam ten z Bielendy, dodam zdjęcie. Poza tym mleko :) przynajmniej na noc, po płynie micelarnym przetrzyjcie twarz płatkiem zamoczonym w mleku. Naprawdę zobaczycie różnice. Od maja minęło już ponad 5 miesięcy, trakcie których stosowałam taka pielęgnację i moja cera naprawdę wygląda świetnie! Mogę wyjść na ulicę bez żadnego podkładu.
Ostatnio zaczęłam znowu myć twarz w wodzie, używam płynu z kolastyny, póki co nic złego się nie dzieje :) Mam nadzieje, że trądzik nie powróci.
Podsumowując:
-maść Akneroxid 5 punktowo na pryszcze
-nie myjemy twarzy wodą (ewentualnie raz w tygodniu jeśli stosujemy peeling gruboziarnisty, twarz koniecznie wycieramy w chusteczkę higieniczną albo jednorazowy ręcznik papierowy)
-makijaż zmywamy mleczkiem do demakijażu
-po demakijażu oczyszczamy twarz płynem micelarnym
-na noc nakładamy albo krem (polecam Ziaję liście manuka, albo Ziaja fizjoderm jeśli skóra jest bardzo zmęczona) albo przecieramy twarz mlekiem
-na dzień pod podkład lekki krem nawilżająco- matujący
Widzicie, że nie ma tutaj praktycznie kosmetyków antytrądzikowych. Musimy pozwolić skórze odpocząć i bądźmy cierpliwi. powodzenia!
Dodam jeszcze oddzielny post o mojej obecnej pielęgnacji, która opiera się głównie na walce z przebarwieniami. Jeśli macie pytania, piszcie :)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz